Чемпионат 2015

1 БАТЭ 26 20 5 1   65
2 Динамо-Мн 26 15 8 3   53
3 Шахтёр 26 14 7 5   49
4 Белшина 26 12 7 7   43
5 Гранит 26 12 6 8   42
6 Минск 26 12 4 10   40
7 Торпедо 26 10 6 10   36
8 Нёман 26 8 8 10   32
9 Нафтан 26 8 6 12   30
10 Славия 26 7 5 14   26
11 Слуцк 26 6 7 13   25
12 Динамо-Бр 26 7 3 16   24
13 Витебск 26 4 9 13   21
14 ГОМЕЛЬ 26 5 3 18   18

последняя

9 ноября

1 2
ФК Гомель
Гомель
"Центральный"
Динамо-Минск
Минск
Интервью с Томашем Новаком (pilkanozna.pl)
Добавил Gudjon 13 Сен 2012 в 21:26

На gols'е появилось перевод этого интервью. Он местами неточный и сильно сокращённый. 
Приводится полный текст в оригинале (тут не только о футоле). 

 (Не перевожу, не люблю литературного перевода, только дословный, который многим не нравится, однако надеюсь, что большинство поймёт родственный белорусскому язык).

Źródło: pilkanozna.pl

Liga białoruska w Polsce wciąż jest niedoceniana, i to pomimo że mistrz tego kraju znacznie częściej w ostatnich latach potrafi wywalczyć przepustkę do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Od kilku miesięcy mamy w niej swojego przedstawiciela. Piłkarskie losy rzuciły do Homla Tomasza Nowaka.

Białoruś nie jest modnym kierunkiem. Dlaczego wybrał pan akurat ten kraj na kontynuowanie kariery?
– Bo otrzymałem z FK Homel konkretną ofertę, poleciałem na zgrupowanie i już po dwóch dniach wiedziałem, że klub mnie chce.

Zanim jednak doszło do transferu, ćwiczył pan z Zawiszą Bydgoszcz.
– Poprosiłem ówczesnego trenera Janusza Kubota o możliwość treningów z zespołem, bo zawsze lepiej ćwiczyć w klubie niż indywidualnie. Zagrałem też kilka sparingów. Zawisza miał jednak na mojej pozycji wielu innych graczy i nie potrzebował zatrudniać kolejnego.

Jak zareagowała małżonka na wieść, że czeka was wyjazd na Białoruś, która w Polsce nie kojarzy się najlepiej?

– Bardzo spokojnie. Nie było u niej widać żadnego zdenerwowania ani zaskoczenia.

Nie było problemów z zabraniem rodziny do sąsiadującego z nami kraju?

– Na początku byłem sam, bo żona i syn musieli poczekać na wizy. Odbywa się to w ten sposób, że wysyłane jest zaproszenie do białoruskiej ambasady, która załatwia formalności. Po trzech miesiącach wiza wygasła, rodzina musiała wrócić do Polski, a następnie musieliśmy przeprowadzić całą procedurę od nowa. W październiku znów zostanę sam. Inaczej byłoby, gdyby żona dostała pracę na Białorusi.

Jakie wrażenia po kilku miesiącach pobytu w nowym kraju?
– Jeśli chodzi o treningi, w zasadzie nie różnią się od tych w Polsce. Bieganie po lesie także tutaj nie jest już praktykowane, ćwiczymy głównie z piłką. Mamy do dyspozycji dwa boiska z naturalną nawierzchnią i dwa ze sztuczną. Natomiast gdybym miał porównać ludzi w Polsce i na Białorusi – w tym drugim kraju żyje się nieco spokojniej, więcej uwagi poświęca się rodzinie i nie ma takiej pogoni za pieniędzmi jak u nas.

A gdyby miał pan porównać obydwie ligi?

– W Polsce gra się nieco szybciej, ale też gra jest bardziej fizyczna. Wydaje mi się, że wciąż polska Ekstraklasa jest nieco mocniejsza.

Pana koledzy z drużyny również tak sądzą?
– Tak, uważają wręcz naszą ligę za bardzo silną. Oczywiście znacznie chętniej wyjechaliby do Rosji czy na Ukrainę, ale u nas także Ekstraklasy tych krajów uważane są za mocne i polscy piłkarze również chętnie wybierają te kraje – choć znów nie tak często napływają stamtąd oferty – na miejsce kontynuowania kariery.

Czy FK jest wypłacalnym klubem?
– Tak. W lidze białoruskiej najbogatszymi zespołami są BATE Borysów, Dinamo Mińsk i Szachtior Soligorsk. Homel jest dopiero za nimi. W obecnym klubie otrzymuję porównywalną miesięczną pensję do tej, jaką ostatnio zarabiałem w Polsce.

Podobno latem mógł dołączyć do pana zespołu Piotr Kulpaka?
– Rzeczywiście, ćwiczył z nami cztery dni, miał zagrać w sparingu, który jednak został odwołany. Po tym czasie Piotrek wyjechał, a temat jego przenosin upadł.

Dzięki wyjazdowi do Homla miał pan możliwość zmierzenia się ze słynnym Liverpoolem.
– Już kilka lat gram w piłkę, więc nie odczuwałem żadnej tremy czy zdenerwowania. Faktem jest jednak, że gdybym nie zdecydował się na wyjazd na Białoruś, pewnie nigdy nie miałbym okazji zagrać o stawkę przeciwko Liverpoolowi.

Liga białoruska gra systemem wiosna-jesień. Nie mieliście nawet przerwy podczas Euro 2012. Czyżby na Białorusi było niewielkie zainteresowanie tym turniejem?
– Nie w tym rzecz. Białoruska federacja piłkarska uznała, że skoro reprezentacja tego kraju nie bierze udziału w mistrzostwach Europy, piłkarze reprezentujący kluby z tamtejszej ekstraklasy również, to nie ma sensu robić przerwy. Ludzie jednak jeździli na mecze Euro, głównie jednak na Ukrainę, bo łatwiej dostać do tego kraju wizę. Poza tym trzeba też pamiętać o kontrolach granicznych – gdy udawałem się na Białoruś, musiałem na przykład czekać w kolejce aż osiem godzin.

Dziennikarze próbowali dowiedzieć się od pana czegoś na temat Euro 2012?
– Tak, zdarzyło się raz czy dwa, że pytali o przygotowania do turnieju, ogólnie jednak staram się nie udzielać wywiadów, bo nie znam wystarczająco języka rosyjskiego i nie chciałbym powiedzieć jakiegoś głupstwa. W Homlu na przykład właśnie tym językiem posługują się niemal wszyscy. Oczywiście znają też białoruski, ale go raczej nie używają. Za to w drużynie prowadziłem mały spór z innymi piłkarzami. Praktycznie wszyscy trzymali kciuki za Rosję, a ja oczywiście za Polskę.

Liga białoruska w czerwcu grała w najlepsze, nie mógł więc pan poczuć atmosfery piłkarskiego turnieju zorganizowanego w Polsce i na Ukrainie.

– Żałuję, że tak właśnie się stało. Na szczęście zabrałem ze sobą dekodery do odbioru polskiej telewizji, więc mogłem bez przeszkód oglądać mecze.

W miniony piątek rozpoczęły się eliminacje mistrzostw świata. Białoruś przegrała w pierwszym spotkaniu z Gruzją 0:1. Jakie były komentarze po nieudanym meczu?
– Wreszcie miałem okazję odwdzięczyć się kolegom z drużyny, po Euro 2012 to oni mi dokuczali, że mimo wielkich nadziei nasza reprezentacja nie potrafiła wyjść z grupy, teraz to ja mogłem się z nich pośmiać. Ogólnie jednak, choć pojawiły się oczywiście krytyczne komentarze, nikt nie robi wielkiej tragedii. Białorusini zdają sobie sprawę, gdzie jest ich miejsce. Znają miejsce w szyku, z pokorą patrzą na swoją pozycję w rankingu FIFA i wiedzą, jaki jest poziom tutejszej piłki i nikt nie oczekuje cudów. Inna sprawa, że ostatnio pojawiło się złośliwe stwierdzenie, że skoro nie udało się wygrać z Gruzją, to chyba już z nikim się nie uda.

W pana drużynie można znaleźć aktualnych reprezentantów Białorusi?
– Jeśli chodzi o pierwszą reprezentację, to nie. Jest natomiast dwóch graczy z kadry młodzieżowej.

Kogo obecnie należałoby uznać za największą gwiazdę ligi białoruskiej?
– Zdecydowanie Aleksandra Hleba. To piłkarz, który ma za sobą grę chociażby w FC Barcelona, a obecnie jest graczem BATE Borysów. Miałem okazję zagrać przeciwko niemu i muszę przyznać, że był wyróżniającą się postacią na boisku. Spokojnie mógłby kolejny raz wyjechać do mocniejszej ligi. Poradziłby sobie bez kłopotu.

Skoro o aktualnym mistrzu Białorusi mowa – czy jest to obecnie najpopularniejszy klub w tym kraju?
– Myślę, że tak. Dzięki awansom do Ligi Mistrzów mówi się o zawodnikach BATE bardzo dużo. Mieli już przecież okazję grać w Lidze Mistrzów przeciwko FC Barcelona i AC Milan, a więc uznanym klubom, które przyciągają na trybuny tłumy kibiców. Oczywiście jest też Dinamo Mińsk, klub niezwykle popularny w stolicy.

W Polsce coraz częściej słychać narzekania, że młodzi adepci zamiast gry w piłkę wybierają przesiadywanie przed komputerem. Czy na Białorusi również jest problem podczas naborów?
– Nie, zainteresowanie młodzieży piłką jest spore. Chętnie przychodzą, trenują, pojawiają się z rodzinami na meczach, proszą o autograf. Wydaje mi się, że ten problem Białorusi akurat nie dotyczy.

Czy kluby posiadają prywatnych inwestorów, czy też są na utrzymaniu państwa?
– Przeważa ta druga opcja. Chociażby Homel utrzymywany jest przez firmę zajmującą się sprzedażą paliwa, należy jednak ona do państwa. I tak jest w wielu innych klubach. Myślę, że działa to na podobnej zasadzie jak w Polsce chociażby w Zagłębiu Lubin.

A czy fakt, że w pewnym stopniu polityka, poprzez finanse, miesza się ze sportem, jest na co dzień w klubie zauważalna?
– W ogóle tego nie widać.

Budżety klubów są porównywalne z zespołami polskiej Ekstraklasy?
– Wydaje mi się, że są niższe. Nie znam jednak dokładnych kwot.

Jak wyglądają relacje z poszczególnych kolejek Ekstraklasy w białoruskiej telewizji?
– Tak jak w Polsce kilkanaście lat temu. To znaczy transmitowany jest jeden mecz z każdej serii w telewizji państwowej, a z pozostałych pokazywane są skróty. Pod tym względem nasza T-Mobile Ekstraklasa wypada zdecydowanie na korzyść.

Ludzie w Homlu rozpoznają pana na ulicy?
– Zdarza się, ale znacznie popularniejszym sportem jest hokej na lodzie i to on przykuwa największą uwagę kibiców.

A jak wygląda standard życia na Białorusi?
– Usłyszeć można, że ludzie dzielą się na bogatych i klasę średnią, zaś biednych w zasadzie nie ma. Z moich obserwacji wynika jednak, że niemal w ogóle nie ma tej średniej klasy. Są bogaci, ale są też miejsca, gdzie dominuje prawdziwa bieda, a ludzie żywią się i utrzymują z tego, co wyhodują we własnym ogródku.

Jakie są ceny?
– Jeśli chodzi o markowe produkty, wszystko jest o jakieś 20-30 procent droższe niż w Polsce. I to zarówno, jeśli chodzi o ubrania, jak i produkty spożywcze. Trudno jednak o jakiekolwiek znane powszechnie brandy. Chociażby McDonald jest jedynie w Mińsku. Jeśli zaś chodzi o cenę towarów bez rozpoznawalnego na całym świecie firmowego znaku, jest ona zdecydowanie niższa niż u nas.

Czy pod względem zaawansowania technicznego wypadamy podobnie do Białorusinów?
– Różnica polega na tym, że Białorusini, szczególnie ci nieco starsi, nie czują potrzeby posiadania wielu rzeczy, bez których my nie wyobrażamy sobie życia. Nigdy ich nie mieli, nie gonili za nimi, więc są po prostu do tego przyzwyczajeni. Nie mają zbyt wielkich wymagań. Za to nieco młodsi, szczególnie ci, którzy mieli okazję wyjechać za granicę, na przykład na wakacje, po powrocie mówią, że konieczne są zmiany i należy jak najszybciej otworzyć granice. Nasz kraj jest postrzegany jak każdy zachodni należący do Unii Europejskiej.

Na koniec pytanie z innej beczki. Ma pan syna o imieniu Diego. Czyżby miało to związek ze słynnym Maradoną?
– Kiedy się urodziłem, Argentyńczyk właśnie odnosił wielkie sukcesy, nie mogę więc go pamiętać. Za to w późniejszych latach wiele razy oglądałem jego popisy i przyznam, że bardzo mi zaimponował. Syn więc nie otrzymał imienia przypadkowo.

—-

скопировано с http://eurosport.onet.pl/pilka-nozna/ekstraklasa/tomasz-nowak-polska-liga-jest-troche-mocniejsza-od,1,5244294,wiadomosc.html